Adwokat Justyna Kaczmarczyk

Kancelaria Adwokacka

Jak wyplątać się z darowizny...

Nie zliczę przypadków, kiedy byłam pytana przez załamanych rodziców/dziadków o to, jak mogą "wyplątać się" z darowizny nieruchomości dokonanej na rzecz dzieci czy wnuków. Przez "wyplątanie się" wszyscy mają na myśli odwołanie, unieważnienie, cokolwiek, co sprawi, że odzyskają to, co kiedyś darowali. Niestety nie jest to takie proste i wiele spraw o odwołanie darowizny kończy się fiaskiem, pociągając za sobą jeszcze gorsze stosunki rodzinne i niemałe koszty związane z próbą "odkręcenia" wszystkiego w sądzie. A co mówią przepisy?

Kodeks cywilny przewiduje dwie sytuacje, w których może dojść do odwołania darowizny:

1. odwołanie darowizny jeszcze niewykonanej, jeżeli po zawarciu umowy stan majątkowy darczyńcy uległ takiemu pogorszeniu, że wykonanie darowizny nastąpi z uszczerbkiem dla jego własnego utrzymania lub ciążących na nim obowiązków alimentacyjnych - w praktyce ten przypadek nie ma zastosowania do odwołania darowizn nieruchomości, ponieważ darowizna zostaje wykonana wraz z zawarciem aktu notarialnego darowizny; co innego w przypadku np. darowizny samochodu i podpisania umowy, ale niewydanie dokumentów i kluczyków - wtedy można odwołać taką niewykonaną darowiznę z powołaniem się na pogorszenie sytuacji majątkowej darczyńcy.

 

2. odwołanie darowizny przez darczyńcę, jeżeli obdarowany dopuścił się wobec niego rażącej niewdzięczności. Tutaj od razu dwa zastrzeżenia: odwołanie musi nastąpić w ciągu roku od chwili, w której darczyńca dowiedział się o rażącej niewdzięczności obdarowanego (darczyńca musi w tym czasie złożyć obdarowanemu pisemne oświadczenie o odwołaniu darowizny); nie można odwołać darowizny, jeżeli darczyńca przebaczył obdarowanemu. Jeżeli uważamy, że w naszym przypadku obdarowany dopuścił się rażącej niewdzięczności, wysyłamy mu listem poleconym oświadczenie o odwołaniu darowizny, a następnie wzywamy do powrotnego przeniesienia na nas darowanej nieruchomości w formie aktu notarialnego (ewentualnie występujemy do sądu z pozwem o zobowiązanie obdarowanego do złożenia oświadczenia woli o przeniesieniu własności nieruchomości na darczyńcę - pamiętajmy, że opłata od pozwu wynosi 5% wartości darowanej nieruchomości!). Gdy trafimy już do sądu, a obdarowany nie będzie chciał zwrócić nieruchomości, sąd zacznie badać, czy rzeczywiście mieliśmy powody, aby odwołać darowiznę, a wtedy kluczowe będzie nieopisane bliżej w Kodeksie cywilnym pojęcie "rażącej niewdzięczności".

 

Zgodnie z orzecznictwem sądów przez "rażącą niewdzięczność" rozumie się przede wszystkim sytuacje, gdy obdarowany dopuścił się przestępstwa wobec darczyńcy lub jego osób najbliższych, jak również przypadki rażącego zaniedbywania obowiązków rodzinnych (są to też sytuacje niewłaściwego, krzywdzącego zachowania obdarowanego wobec darczyńcy). W tym miejscu od razu wypada podkreślić, że zwykłe pogorszenie się stosunków rodzinnych (kłótnie, nieporozumienia itp.) absolutnie nie uzasadniają odwołania darowizny. Do skutecznego odwołania darowizny nie dojdzie również, gdy w trakcie postępowanie okaże się, że niewłaściwe zachowania obdarowanego były prowokowane przez darczyńcę.

Należy pamiętać, że odwołanie darowizny zostało pomyślane w Kodeksie cywilnym jako instytucja wyjątkowa, dlatego tylko szczególne wypadki będą uzasadniały odwołanie darowizny. Jeżeli darowizna została dokonana na rzecz małżonków (np. córki i zięcia), to aby doszło do jej skutecznego odwołania i powrotu nieruchomości do darczyńcy (darczyńców), rażąca niewdzięczność musi zachodzić w przypadku każdego z obdarowanych. Jeżeli niewdzięczny okaże się zatem tylko zięć, darowiznę będzie można odwołać tylko co do jego udziału (1/2) w darowanej nieruchomości.

Pamiętajmy także, że po dokonaniu darowizny nieruchomość stanowi własność obdarowanego i ma on prawo choćby następnego dnia sprzedać ją lub darować innej osoby, bez uzyskiwania jakiejkolwiek zgody darczyńcy, który utracił wszelkie prawa do darowanego majątku. Ponieważ konsekwencje darowizny są ogromne, a jej skutki często nieodwracalne, należy bardzo poważnie zastanowić się przed dokonaniem tej czynności prawnej. Ponieważ wiele starszych osób dokonując darowizny kieruje się chęcią "uporządkowania" swoich spraw majątkowych za życia (zakładając, że uchroni to spadkobierców od konfliktów, co często okazuje się nieprawdą), zasadnym jest rozważenie rozporządzenia swoim majątkiem w testamencie, a nie za pomocą aktu darowizny, co pozwala zachować wszystkie prawa do nieruchomości za życia i daje możliwość zmiany testamenty w dowolnej chwili, w zależności od aktualnych relacji z przyszłymi spadkobiercami). 

Alimenty

Sprawy alimentacyjne to jedne z najczęściej występujących spraw z kategorii prawa rodzinnego. Poniżej kilka praktycznych uwag dotyczących dochodzenia alimentów na rzecz dzieci przed sądem.

 

Jeśli jesteś matką występującą o alimenty w imieniu swoich dzieci:

 

1. Kwestia techniczna - w sprawie o alimenty to dzieci pozywają ojca, a nie matka (dzieci są zatem "powodami"/"powódkami" i tak będą figurowały w pozwie oraz we wszystkich dokumentach sądowych), natomiast w pozwie zaznacza się, że dzieci (=małoletni) reprezentowani są przez przedstawiciela ustawowego - matkę. Pozwanym w tym wypadku będzie zawsze ojciec.

2.  W pozwie określ, jakie są całkowite miesięczne koszty utrzymania każdego z dzieci - należy podać całą sumę (np. 1000 zł) a następnie rozbić ją na poszczególne pozycje z odpowiadającymi im kwotami (np. lekarstwa - 200 zł, odzież/obuwie - 200 zł, wyżywienie - 400 zł, koszty utrzymania mieszkania - 100 zł, opłaty przedszkolne - 100 zł). Jeżeli mieszkasz sama np. z trójką dzieci w wynajmowanym mieszkaniu, zsumuj koszty czynszu i opłat za media, a następnie podziel przez 4 (Ty+trójka dzieci). Wynik będzie kosztem utrzymania mieszkania przypadającym na jedno dziecko.

3. Jeżeli masz jakiekolwiek faktury na zakup rzeczy dla dzieci, załącz je do pozwu, aby wykazać, że rzeczywiście poniosłaś takie wydatki (np. faktura za okulary, prywatne wizyty lekarskie, kurtkę, buty itp.). Na fakturze powinno być wpisane imię i nazwisko dziecka. Większość sądów kwestionuje paragony, które nie są dowodem tego, że dana rzecz została kupiona konkretnie danemu dziecku.

4. Jeżeli chcesz, aby sąd przesłuchał świadków, zastanów się, czy są to osoby, które rzeczywiście mają wiedzę odnośnie tych wszystkich kwot, o których wspomniałam w pkt 2. Pamiętaj, że sąd nie będzie w ogóle pytał o przyczyny rozpadu waszego związku, czy o wasze obecne relacje - sprawa o alimenty to w dużej mierze czysta matematyka oraz przekonywanie sądu, że wykazane wydatki (we wskazanych kwotach) są uzasadnione.

5. W pozwie podaj, ile według Ciebie zarabia ojciec dzieci - sąd i tak zobowiąże go do przedłożenia zaświadczenia z zakładu pracy, ale dobrze jest nakreślić sądowi od razu, o jakich kwotach mówimy. Jeżeli kwestia dochodów ojca jest sporna albo niejasna, można powołać na tę okoliczność świadków (np. ojciec dzieci pracuje "na czarno", więc nie ma na to żadnych dokumentów, ale wszyscy sąsiedzi  i znajomi wiedzą, że prowadzi luksusowe życie, co widać chociażby po jego drogich samochodach).

6. Pamiętaj - alimenty to nie tylko kwestia potrzeb dzieci, ale też możliwości zarobkowych ich ojca. Jeżeli potrzeby dzieci są według Ciebie ogromne, ale ich ojciec zarabia mało i nie można oczekiwać, że to się zmieni (ma zawód, który nie jest dochodowy; jest niepełnosprawny; występują jakieś inne szczególne okoliczności - np. ma kilkoro dzieci, na które płaci alimenty), sąd nie zasądzi oczekiwanych przez Ciebie alimentów w oderwaniu od tego, ile zarabia ojciec dzieci. Sędzia wyważy wszystkie te kwestie i zasądzi alimenty według własnej oceny. 

7. Jeżeli ojciec dzieci w ciągu 3 lat przed dochodzeniem alimentów pozbył się swojego majątku bez ważnej przyczyny (np. darowizną przekazał komuś samochód czy dom) albo zmienił pracę na mniej dochodową (również bez ważnej przyczyny, czyli np. rozwiązał umowę o pracę za porozumieniem stron), sąd nie uwzględni tego nowego, "gorszego" majątkowo stanu rzeczy po stronie ojca i będzie rozważał jego sytuację tak, jakby do pogorszenia nie doszło. 

8. Jeżeli ojciec dzieci jest bezrobotny, nie oznacza to, że sąd przyjmie jego zerowe możliwości zarobkowe. Sąd założy, że pozwany mógłby zarabiać tyle, ile wynoszą wynagrodzenia oferowane przez pracodawców w ofertach urzędu pracy dla osób z podobnym wykształceniem i kwalifikacjami.

9. To, że otrzymujesz świadczenia rodzinne, czy inne świadczenia z MOPSu (także 500+) nie wpływa na wysokość alimentów, a zatem pozwany ojciec dzieci nie może zaliczać sobie tych dodatkowych kwot na należne od niego alimenty i z tego powodu żądać ich obniżenia.

10. Pozew o alimenty jest zwolniony z opłaty sądowej.

 

 

Jeżeli jesteś ojcem pozwanym o alimenty:

 

1. Oceniając swoje szanse w sprawie weź pod uwagę opisane wyżej punkty 6-9,

2. Jeżeli matka dzieci podaje w pozwie "bajońskie sumy", jakie według niej są niezbędne do utrzymania dzieci, przeanalizuj wszystkie podawane przez nią wydatki - jeżeli sam nie prowadzisz luksusowego  stylu życia, to nie ma powodu, aby Twoje dzieci były zaopatrywane wyłącznie w najdroższe rzeczy (ale to działa w dwie strony: jeśli jesteś zamożną osobą, nie oczekuj, że dziecko ma być ubierane w najtańsze ubranka),

3. W sprawie o alimenty powinieneś wykazać wszystkie swoje obciążenia finansowe (pomyśl naprawdę o wszystkim: koszty utrzymania mieszkania, lekarstw, wizyt u lekarzy, telefon/internet, dopłata do stołówki w pracy itp.). Niestety kredyty/pożyczki zaciągnięte np. na zakup samochodu czy telewizora nie spowodują obniżenia alimentów (po pierwsze - potrzeby dziecka mają absolutny priorytet, po drugie,  mógłbyś teoretycznie zaciągnąć tyle pożyczek, że praktycznie cała Twoja wypłata byłaby przeznaczona na spłatę rat nie pozostawiając żadnych środków na alimenty),

4. Wielu ojców chciałoby, aby matka dzieci rozliczała się z nimi z wydatków opłacanych z alimentów  - nie ma takiej możliwości.

5. Czasami ojcowie chcieliby ustalić alimenty na stosunkowo niskim poziomie i zadeklarować, że dodatkowo co miesiąc będą przeznaczali np. 200-300 zł na prezenty czy zakupy odzieżowe - być może takie rozwiązanie sąd zaakceptowałby w ramach ugody stron, ale jeżeli dojdzie do wyrokowania (a więc ugody nie zawarto), to taka propozycja z pewnością nie zostanie uwzględniona (alimenty muszą być konkretną kwotą, którą w całości dysponuje matka dzieci),

6. Jeżeli Twoja sytuacja nagle się zmieni (stracisz pracę, zachorujesz) bez widoków na szybką poprawę, jak najszybciej złóż pozew o obniżenie alimentów razem z wnioskiem o zabezpieczenie - w ten sposób unikniesz narastających zaległości.

7. Sąd w sprawie o alimenty będzie badał dochody zarówno Twoje, jak i matki dzieci - jeżeli skupi się tylko na Twoich dochodach, złóż wniosek o zobowiązanie matki dziecka do przedłożenia zaświadczenia o zarobkach. Jeżeli matka dziecka uzyskuje dodatkowe dochody (np. wynajmuje lokal), poinformuj o tym sąd.

8. I jeszcze jedna, nie najlepsza dla ojców informacja: nie jest tak, że ojciec i matka dzieci pokrywają koszty utrzymania dzieci dokładnie po połowie. W wielu przypadkach sąd zasądza większą część tych kosztów od ojca, zwłaszcza jeśli to nie on sprawuje na co dzień opiekę nad dziećmi (matka wtedy spełnia swój obowiązek alimentacyjny poprzez bieżącą opiekę nad dziećmi). Czym mniejsze dziecko, wymagające większego zaangażowania w codzienną opiekę, tym większa szansa, że ojciec dziecka będzie pokrywał przeważającą część jego kosztów utrzymania w ramach zasądzonych alimentów.

9. Jeżeli sąd zasądził już od Ciebie alimenty w wyroku (lub zawarliście ugodę), nie zwlekaj z terminowym płaceniem alimentów - matka dzieci otrzymuje odpis wyroku/ugody z klauzulą natychmiastowej wykonalności, co oznacza, że w każdej chwili może iść do komornika i żądać wszczęcia postępowania egzekucyjnego przeciwko Tobie (a to wiąże się z niepotrzebnymi, dodatkowymi kosztami komorniczymi). W wyroku/ugodzie sąd zawsze określa, do którego dnia miesiąca powinieneś regulować alimenty (w tym zakresie możesz zaproponować sądowi jakąś datę, np. do 10-go albo do 20-go każdego miesiąca, w zależności od tego, kiedy otrzymujesz wynagrodzenie).

 

 

Orientacja na sądowym terenie

Poniżej parę odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania Klientów dotyczące tego, kto jest kim w sądzie, jak należy się zachowywać i odnaleźć na sali sądowej.

 

Po pierwsze: powód/pozwany (powódka/pozwana) 

 

Jeżeli wniosłeś/aś pozew do sądu, jesteś powodem/powódką, to tak będzie już zawsze zwracał się do Ciebie sędzia (a więc nie "pani Krystyno", "panie Kowalski", tylko np. "proszę powódkę o podejście do barierki"). Osoba, którą pozywasz (Twój przeciwnik), to pozwany/a.

Jeżeli sprawa toczy się w tzw. trybie nieprocesowym (jest on zarezerwowany dla spraw typu spadki, podział majątku, nieruchomości itp.), strona, która zainicjowała sprawę to "wnioskodawca" (=powód), a strona przeciwna to "uczestnik" (=pozwany). 

 

Po drugie: gdzie usiąść?

 

Po wejściu do sali sądowej na środku zobaczysz duży stół sędziowski, za którym będzie siedział sędzia, ewentualnie sędzia i ławnicy (lub kilku sędziów). Stół sędziowski jest punktem odniesienia co do tego, po której stronie siadamy (przed każdym stołem sędziowskim znajdują się dwa, ustawione naprzeciw siebie biurka/ławy dla stron i ich pełnomocników). Strona powodowa siada za biurkiem po prawej stronie z perspektywy sędziego (czyli po lewej stronie patrząc z naszej perspektywy - gdy na wprost widzimy sędziego), strona pozwana siada za biurkiem po lewej stronie patrząc z perspektywy sędziego (a po prawej stronie ze swojej perspektywy).

Po wywołaniu sprawy przez protokolanta (może to zrobić osobiście wychodząc na korytarz lub przez głośnik, w zależności od danego sądu), wchodzimy do środka i zajmujemy "swoje biurko". Sąd następnie sprawdzi obecność, najpierw zwracając się do strony powodowej, a potem do pozwanej (pamiętajmy, że kiedy sędzia zwraca się do nas, należy wstać - to samo dotyczy sytuacji, kiedy to my pierwsi chcemy powiedzieć coś sędziemu.

Do sędziego/sędzi zawsze zwracamy się "Wysoki Sądzie", a nie "proszę pani/proszę pana", nie "panie mecenasie" czy "pani sędzio".

 

Po trzecie: togi

 

Sędziowie występują w togach z fioletowym żabotem (to ten kawałek materiału w okolicy szyi). Adwokaci noszą togi z zielonym żabotem, a radcy prawni z niebieskim.  Toga z czerwonym żabotem zarezerwowana jest dla prokuratora.

Aktualnie nie ma w zasadzie większej różnicy między uprawnieniami adwokatów i radców prawnych, natomiast nadal pozostają to dwa odrębne zawody prawnicze i nie można zamiennie nazywać adwokata radcą prawnym czy odwrotnie (choć zarówno do adwokata, jak i radcy prawnego, można zwracać się: "Panie mecenasie"/ "Pani mecenas"). Główna różnica między oboma zawodami polega na tym, że adwokaci nie mogą pozostawać w stosunku pracy (ma to im zapewniać pełną niezależność), natomiast radcy prawni mogą zawierać umowy o pracę (ale jeśli tak się stanie, nie mogą występować w roli obrońców w sprawach karnych).

 

Po czwarte: czego nie wolno

 

W trakcie przesłuchiwania świadków lub drugiej strony, nie wolno na bieżąco komentować tego, co mówi dana osoba. Jeżeli uważamy, że z jej ust padają "wierutne kłamstwa", nie możemy zacząć wykrzykiwać, że "ten pan kłamie!", robić ironicznych min czy w inny sposób ostentacyjnie wyrażać swojego niezadowolenia (sędziowie bardzo tego nie lubią i w ostateczności nakazują nawet opuszczenie sali za tego typu zachowanie). Jeżeli nie zgadzamy się z tym, co zeznała dana osoba, możemy odnieść się do tego później we własnych zeznaniach lub pismach procesowych. 

Jeżeli chcemy na rozprawie złożyć jakiś dokument, powinniśmy mieć przygotowaną jego kserokopię dla strony przeciwnej. Jeśli przedłożymy sędziemu tylko jeden egzemplarz, możemy narazić się na odmowę przyjęcia dokumentu, dlatego należy pamiętać, że każde pismo/załącznik, który przedkładamy w sądzie, musi być skopiowany także dla strony przeciwnej.

W trakcie rozprawy nie wolno pić/jeść. Jeśli rozprawa trwa długo, a ze względów zdrowotnych (np. z powodu cukrzycy) musimy coś zjeść, należy powiedzieć o tym sędziemu, ewentualnie poprosić o 5 minut przerwy. 

 

 

Kontakty z dzieckiem

Rozważmy dwie typowe sytuacje:

 

1. rodzice dziecka pozostawali w nieformalnym związku, doszło do rozstania i jedno z nich mieszka nadal z dzieckiem, a drugie wyprowadziło się

 

Jeżeli były partner utrudnia nam kontakty i wiemy, że polubowne rozwiązanie sprawy nie wchodzi w grę, należy skierować do sądu rejonowego właściwego dla miejsca zamieszkania dziecka wniosek o uregulowanie kontaktów z małoletnim i opisanie w nim, w jaki sposób te kontakty powinny się odbywać (należy być konkretnym, np. co drugi weekend od soboty od 10.00 do niedzieli do 18.00, każda środa od 16.00 do 20.00, pierwszy tydzień ferii zimowych, Wielkanoc od 9.00 do 16.00 itd.). Do wniosku należy dołączyć opłatę sądową 40 zł oraz odpis zupełny aktu urodzenia dziecka. Jeżeli rodzic, z którym pozostaje dziecko, kwestionuje kwalifikacje rodzicielskie drugiego rodzica i gotowość dziecka to spędzania z nim samodzielnie czasu, warto zawnioskować o przesłuchanie świadków, którzy mają wiedzę na temat więzi wnioskodawcy z dzieckiem, wiedzą, w jaki sposób się nim zajmuje. Bardzo często w spornych sprawach sąd dopuszcza dowód z opinii biegłych psychologów, o czym niżej. Jeżeli sprawa jest pilna, a kontaktów nie ma praktycznie wcale, we wniosku o kontakty należy dodatkowo zawrzeć wniosek o zabezpieczenie  (ze wskazaniem, w jaki sposób kontakty powinny wyglądać w wersji minimum, "na już"). Sąd rozpozna taki wniosek w pierwszej kolejności i do zakończenia postępowania (które może trwać kilka miesięcy, o ile nie dłużej) wnioskodawca będzie miał zagwarantowane kontakty z dzieckiem w sposób wskazany w postanowieniu o zabezpieczeniu (ewentualnie w ugodzie).

Po ostatecznym uregulowaniu kontaktów przez sąd, w przypadku zmiany okoliczności w najbliższych miesiącach czy latach (gdy np. zajdzie konieczność poszerzenia kontaktów, zmiany dni/godzin) w każdej chwili można złożyć do sądu nowy wniosek.

 

2. rodzice dziecka byli małżeństwem, doszło do rozstania i jedno z nich mieszka nadal z dzieckiem, a drugie wyprowadziło się

 

Jeżeli rodzice dziecka rozstali się, ale żadne nie wystąpiło jeszcze z pozwem o rozwód/separację, rodzic, który nie ma kontaktu z dzieckiem powinien postąpić tak, jak opisałam w pkt 1, czyli jak najszybciej wystąpić do sądu rejonowego z wnioskiem o uregulowanie kontaktów. Jeżeli jednak wiemy, że lada moment zostanie wniesiona sprawa o rozwód/separację, postępowanie przed sądem rejonowym zostanie zawieszone, a kwestię kontaktów przejmie sąd okręgowy, przed którym będzie toczyła się sprawa rozwodowa/o separację (wniosek złożony do sądu rejonowego nie będzie więc miał większego sensu). W sprawie o rozwód/separację sąd z urzędu będzie zajmował się kwestią kontaktów z dzieckiem, więc wszelkie związane z tym uwagi/wnioski dowodowe należy kierować w ramach tej sprawy.

 

Na pierwszej rozprawie dotyczącej kontaktów sędzia będzie robił wszystko, by nakłonić rodziców dziecka do ugody. W wielu przypadkach, dzięki mniejszym lub większym kompromisom, udaje się zawrzeć taką ugodę i wtedy sprawa kończy się na jednej rozprawie, bez przesłuchiwania świadków i prowadzenia długotrwałego postępowania dowodowego. Jeżeli jednak o ugodzie nie może być mowy, warto złożyć wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii biegłych psychologów (OZSS), którzy przeprowadzą badanie rodziców i dziecka, a następnie sporządzą opinię, w której określą najbardziej wskazany dla dziecka zakres kontaktów z drugim rodzicem. Sąd może również dopuścić dowód z wywiadu kuratora, który odwiedzi rodzica ubiegającego się o kontakty z dzieckiem i sprawdzi, w jakich warunkach będzie u niego przebywało dziecko. 

 

 

Konkubinat...

Z doświadczenia wiem, że słowa: konkubent i konkubina kojarzą się jak najgorzej, podczas gdy z punktu widzenia prawa są całkowicie neutralne i oznaczają, że dwoje ludzi mieszka razem, żyje "jak małżeństwo" i...nic więcej. Mimo że związek konkubencki faktycznie wydaje się bardzo zbliżony do małżeństwa, to jednak pod względem prawnym nie ma z nim nic wspólnego, a to z kolei generuje wiele potencjalnych problemów w trakcie i po rozpadzie konkubinatu. 

Poniżej kilka faktów, o których należy pamiętać:

1. w polskim prawie konkubinat jako "instytucja prawna" nie istnieje, tzn. nie można pójść do urzędu czy notariusza i zarejestrować się jako "związek konkubencki", z czego miałyby wypływać następnie  prawa i obowiązki (tak jak w przypadku małżeństwa). Uogólniając, konkubent w świetle prawa pozostaje osobą samotną, do tego zasadniczo obcą w stosunku do swojego partnera (nie ma tu więzów krwi, ani więzów małżeńskich). Z tego powodu konkubenci nie mogą wspólnie zaadoptować dziecka, nie jest możliwe przejęcie wyższej emerytury zmarłego konkubenta przez konkubenta pozostającego przy życiu; konkubenci nie dziedziczą po sobie wzajemnie z mocy ustawy (aby mieć pewność, że partner otrzyma po nas spadek, konieczne jest sporządzenie testamentu, który wyłączy od dziedziczenia ustawowego krewnych zmarłego), konkubenci nie mogą wzajemnie dochodzić od siebie alimentów.

2. w kilku kwestiach prawo "dostrzegło" jednak konkubinat -  w prawie karnym konkubent/konkubina ma prawo do odmowy zeznań dotyczących swojego partnera występującego w roli podejrzanego/oskarżonego. W przypadku np. wypadku komunikacyjnego, w którym obrażenia albo śmierć poniesie jeden z konkubentów, drugi - jako osoba bliska - może domagać się od ubezpieczyciela odszkodowania, zadośćuczynienia, czy renty, na równi z innymi najbliższymi członkami rodziny (trzeba będzie jednak wykazać, że zmarły dobrowolnie dostarczał swojemu partnerowi/partnerce środków utrzymania, tworzyli razem konkubinat oraz że nie sprzeciwiają się temu zasady współżycia społecznego). Zaznaczam, że nie chodzi tu o świadczenia z ZUS, gdzie konkubinat nie daje podstawy do żadnych roszczeń.

3. istotny i często spotykany w praktyce problem związany z konkubinatem pojawia się po jego rozpadzie, zwłaszcza gdy związek trwał wiele lat i partnerzy zdążyli zainwestować wspólnie środki np. w nieruchomość należącą do jednego z nich. Jeżeli konkubenci kupili jakiś majątek (nieruchomość, samochód) na współwłasność (oboje są wpisani do księgi wieczystej, czy dowodu rejestracyjnego), to po rozstaniu nadal pozostaną współwłaścicielami, a każdy z nich będzie mógł w dowolnym momencie zażądać zniesienia tej współwłasności (np. jedna osoba przejmuje na wyłączną własność samochód za spłatą eks-partnera albo zakupiona wspólnie działka zostaje podzielona na dwie mniejsze). Bardzo często dochodzi jednak do sytuacji, w których jeden z konkubentów wprowadza się do mieszkania należącego do drugiego partnera i w trakcie trwania konkubinatu inwestuje w to mieszkanie finansując remonty, zakup mebli na wymiar itp. Gdy już dojdzie do rozstania, odchodzący partner nie jest w stanie (fizycznie) zabrać tego, co zainwestował w  nieruchomość, natomiast nierzadko partner pozostający w mieszkaniu odmawia jakichkolwiek rozliczeń. Co wtedy? Niestety nie pozostaje nic innego, tylko pozwać byłego konkubenta o zapłatę kwoty, jaka według nas odpowiada nakładom poczynionym na jego nieruchomość (w oparciu o przepisy dotyczące bezpodstawnego wzbogacenia). Nie jest jednak tak, że sąd przyzna nam dokładnie taką kwotę, jako zainwestowaliśmy w lokum byłego partnera -  sąd z pomocą biegłego rzeczoznawcy wyceni wartość nakładów (czyli inwestycji) na datę toczącej się sprawy sądowej, a nie na datę dokonania nakładów. W praktyce ma to o tyle ważne znaczenie, że jeżeli 5 lat temu wyremontowaliśmy byłemu partnerowi np. łazienkę płacąc za to 30 tys. zł, to biegły wyceni ile obecnie wart jest ten remont przy uwzględnieniu zużycia/zniszczenia łazienki, jakie dokonało się w ciągu ostatnich 5 lat. Ostatecznie z zainwestowanych 30 tys. zł sąd może zasądzić np. połowę, jeżeli takie będą wyliczenia biegłego.

Drugi potencjalny problem - były konkubent może bronić się przed roszczeniem o zapłatę wskazując, że również on finansował dany remont (może np. twierdzić, że sfinansował około 80% inwestycji, choć w rzeczywistości nic takiego nie miało miejsca). W takiej sytuacji właściwe proporcje inwestycji, czyli to, ile np. w daną łazienkę zainwestowała osoba X, a ile osoba Y, sąd ustali na podstawie przedstawionych dowodów (faktury, zeznania świadków itp.). Pamiętajmy, że nasze "gołe" zapewnienia, że to tylko my za coś płaciliśmy, nie przekonają sądu - zawsze konieczne będą odpowiednie na to dowody.

Zanim złożysz pozew o rozwód...

Jeżeli decyzja o rozwodzie została już podjęta i chcesz złożyć w sądzie pozew o rozwód, poniżej znajdziesz kilka praktycznych wskazówek co do najbardziej podstawowych kwestii:

1. zakładając sprawę o rozwód zastanów się, czy będziesz reprezentował/a się samodzielnie, czy też z pomocą profesjonalnego pełnomocnika. Jeżeli wiesz, że druga strona skorzysta z pomocy adwokata/radcy prawnego, dla "równości broni" wskazane byłoby, abyś i Ty miał/a u swojego boku profesjonalistę. 

2. wraz z pozwem (a nawet przed jego złożeniem) możesz wystąpić z wnioskiem o wyznaczenie Ci pełnomocnika z urzędu. Wniosek złóż do sądu okręgowego, który będzie rozpoznawał Twoją sprawę oraz załącz do niego wypełnione "oświadczenie o stanie rodzinnym, majątku, dochodach  i źródłach utrzymania", którego formularz do wydrukowania znajdziesz w Internecie. a w wersji papierowej w (każdym) sądzie na biurze podawczym. Jeżeli wykażesz, że nie stać Cię na opłacenie pełnomocnika "z wyboru" (czyli prywatnie), Sąd podejmie decyzję o wyznaczeniu Ci adwokata/radcy prawnego z urzędu, który bezpłatnie poprowadzi Twoją sprawę (istnieje jednak możliwość, że w przypadku przegrania sprawy zostaniesz obciążony/a pewnymi kosztami).

3. przed złożeniem pozwu uzyskaj w Urzędzie Stanu Cywilnego odpis skrócony aktu małżeństwa, a jeśli posiadasz dzieci - także odpisy aktów urodzenia dzieci.

4. opłata od pozwu o rozwód wynosi 600 zł i musi być uiszczona najpóźniej w chwili złożenia pozwu (w kasie sądu lub przelewem). Jeżeli nie stać się na jej poniesienie, zawrzyj w pozwie wniosek o zwolnienie Cię od kosztów sądowych - w tym wypadku również będziesz zmuszony/a dołączyć do pozwu wypełniony formularz "oświadczenia o stanie rodzinnym, majątku...", na podstawie którego Sąd oceni, czy należy Ci się takie zwolnienie.

5. w pozwie musisz wskazać, czy domagasz się orzeczenia rozwodu bez orzekania o winie, z winy obu stron, czy też z wyłącznej winy męża/żony. 

6. jeżeli Ty i Twój małżonek posiadacie wspólne dzieci, wyrok rozwodowy będzie dotyczył także kwestii z nimi związanych (alimenty, władza rodzicielska, kontakty). Nie można wziąć rozwodu nie regulując równocześnie kwestii dzieci i to nawet, jeżeli uważacie, że jesteście się w stanie "dogadać" i nie jest tu potrzebna ingerencja sądu. Alimenty i władza rodzicielska to minimum, jakie musi znaleźć się w wyroku, natomiast nie ma potrzeby regulowania "na sztywno" kontaktów - sąd może za zgodą obojga małżonków odstąpić od ich określania w wyroku.

7. równocześnie z rozwodem można dokonać podziału majątku wspólnego, jednak jest to rozwiązanie rzadko występujące w praktyce (zwykle znacząco przedłużałoby całe postępowanie, które nawet bez tego potrafi trwać dwa lata, a nawet dłużej). Jeżeli jednak kwestie podziału majątku wspólnego nie są w Twoim przypadku skomplikowane i panuje pełna zgoda małżonków co do sposobu podziału, można już w pozwie o rozwód domagać się podziału majątku (a tym samym "upiec dwie pieczenie na jednym ogniu", co jest korzystne także finansowo). Jeżeli jednak w sprawie rozwodowej sąd nie będzie analizował kwestii związanych z podziałem majątku (a tak jest w większości przypadków), rozliczenie wspólnego majątku nastąpi dopiero po uprawomocnieniu się wyroku rozwodowego (o ile któryś z byłych małżonków złoży taki wniosek do sądu rejonowego albo strony zgodnie podzielą majątek u notariusza - nie istnieją tu żadne ograniczenia czasowe, do podziału można przystąpić od razu albo np. za 10 lat).

8. jeżeli nadal mieszkasz w jednym domu/mieszkaniu ze swoim małżonkiem, w pozwie możesz zażądać określenia przez sąd sposobu korzystania ze wspólnego mieszkania (np. sąd ustali, że Ty będziesz zajmować wyłącznie dwa pokoje na piętrze, a mąż/żona dwa na dole, przy czym z niektórych pomieszczeń będziecie korzystali wspólnie). W praktyce - tego typu orzeczenia spotyka się bardzo rzadko, małżonkowie mieszkający razem zwykle sami dokonują nieformalnego podziału i funkcjonują w jego ramach aż do rozstrzygnięcia sprawy o podział majątku (gdy np. jeden małżonek spłaca drugiego, dzięki czemu otrzymuje całe mieszkanie na własność, a drugi małżonek musi się wyprowadzić).

9. W pozwie możesz złożyć wniosek o zabezpieczenie alimentów na dzieci (zwłaszcza, gdy doszło do rozstania, a nie otrzymujesz żadnych środków od drugiego małżonka). Dzięki wnioskowi o zabezpieczenie sąd wyda w miarę szybko postanowienie (ewentualnie zawrzecie ugodę) co do wysokości alimentów, jakie drugi małżonek będzie płacił na rzecz dzieci w trakcie trwającego postępowania o rozwód (które może przecież trwać kilka czy kilkanaście miesięcy). Takie postanowienie/ugoda będą natychmiast wykonalne, tzn. w przypadku dalszego niepłacenia alimentów przez drugiego małżonka, będziesz mógł/mogła udać się z takim dokumentem do komornika. W wyroku rozwodowym sąd ustali ostateczne alimenty, które mogą się różnić kwotowo od tych, jakie były ustalone zabezpieczeniem (ale rzadko są niższe niż te zabezpieczone).

10. Składając (wysyłając) pozew do sądu, musisz wydrukować i podpisać trzy jego egzemplarze - jeden dla sądu,  drugi dla małżonka (sąd doręczy mu odpis pozwu), a trzeci dla Ciebie (w przypadku składania pozwu osobiście na biurze podawczym właśnie na tym trzecim egzemplarzu zostanie przybita pieczątka sądu z datą złożenia). Pamiętaj, że odtąd każde pismo składane do sądu musisz przedkładać w dwóch egzemplarzach, ponieważ jeden sąd zatrzyma dla siebie, a drugi doręczy Twojemu małżonkowi (pismo to także załączniki, które także muszą być skserowane).